Warning: Creating default object from empty value in /homepages/4/d608119609/htdocs/plugins/system/modulesanywhere/helper.php on line 377
Nasi Absolwenci
Start Nasi Absolwenci
Nasi Absolwenci
Sebastian Bryniak

Mam na imię Sebastian i jestem absolwentem Publicznego Gimnazjum w Czchowie. Choć skończyłem je dopiero dwa lata temu, to ciągle tęsknię do tych chwil, dotychczas najwspanialszych jakie mnie spotkały w życiu. W murach tej szkoły nie tylko "uczyłem" się matematyki czy fizyki, ale przede wszystkim i co najważniejsze,  nauczyłem się życia- w sensie tym, że w szkole nawiązałem znajomości, które w niedługim czasie stały się przyjaźniami.

Do dziś chętne wspominam jak to było w gimnazjum, jaki to ja byłem niedojrzały, choć w tej kwestii akurat mało się zmieniło. Wyjaśniam tu, że mówiąc o gimnazjum,  chodzi mi o koniec klasy II i całą III, bo przez pierwsze miesiące nauki byłem dzieckiem z wielką pustką w głowie. Pustkę tę wypełniali nauczyciele, najlepsi na świecie. Dziękuję im i przepraszam za te nerwy, które stracili na zdolnego, ale „krnąbrnego” ucznia.

Myślę, że poszedłem dobrą drogą. Chodzę do swojej wymarzonej szkoły średniej w Nowym Sączu i całkiem dobrze mi idzie. Gdy moi rodzice zobaczyli, jakie świadectwo  przyniósł im syn po pierwszej klasie, od razu zgodzili się, żebym kupił sobie starego Poloneza, choć nie zgodzili się, żebym pojechał na koncert organizowany przez Owsiaka.

Mając głęboko w główce wszystkie śmieszne, wesołe, smutne i przygnębiające chwile, pisząc to,  czuję się tak,  jakbym znów był w gimnazjum, siedział w ostatniej ławce i musiał wciąż odpierać zarzuty, że przecież nie śpię, tylko w ten dziwny sposób się skupiam;  korzystając z przerw, poznawał czym jest życie w najlepszym wydaniu.

Drogie dzieci, moi młodsi koledzy. W tej szkole miałem najlepszą klasę na świecie i kadrę nauczycielską, która potrafiła wlać do naszych tępych rozumów choć część swojej wiedzy. Szkoła zmieniła mnie - to fakt. Dziękuję wszystkim,  którzy na mnie wpłynęli - kochanej pani dyrektor- Pani Annie Skarżyńskiej. Kończąc dodaję:

Uczcie się, nie bójcie się swoich marzeń, rozwijajcie swoje pasje, bo to jest najlepsza rzecz w życiu, carpe diem, memento mori, sapere aude i inne takie. Teraz cześć.

Ja- Sebastian Bryniak

Wytrzyszczka, 24.10.2012r

 
.

 

KACPER RYBA O GIMNAZJUM...

A MIAŁEM CI JA ROZUM NIKŁY….

Małym i młodym źrebięciem będąc jeszcze, na świat patrzyłem inaczej. Inne były założenia, priorytety; inaczej pod kopułą grało, a i sklepienie niebios wydawało się jaśniejsze i bliższe memu sercu i duszy. Brak jakichkolwiek horyzontów, które można byłoby uchwycić i zacząć poszerzać. Zero odpowiedzialności, beztroska egzystencja, która to zdawała się przesypywać w mej klepsydrze życia do końca. Tak, to właśnie w tym czasie zacząłem postrzegać bardziej, szerzej, więcej, mocniej… zacząłem kształtować samego siebie, i nie chodzi mi tutaj o to, że miałem buty za miliard dolarów, o takim a nie innym wzorze, z takim a nie innym markowym znakiem itp. Rozchodzi mi się o początki kształtowania własnej osobowości, wnętrza, a wreszcie ogólnego poglądu i pojmowania świata. To tu znalazłem pierwszych poważnych przyjaciół i wrogów, którzy to wytrzymali próbę czasu i są nimi do dzisiaj (niestety wrogowie też…), w tych murach dostrzegłem w sobie pewnego rodzaju pierwiastek artyzmu, który to jak się potem okazało może mieć każdy, wystarczy się tylko uczyć i pielęgnować ziarno, które siedzi w nas i kiełkuje właśnie w tym oto czasie – w gimnazjum.

A DOPEŁNIENIEM CAŁOŚCI, MÓJ MIŁY, NIECHAJ BĘDĄ LUDZIE ZNAKOMICI I CI MNIEJ…

Czymże jednakowoż były te trzy lata bez wzorców i ich lustrzanych odbić? Bez tych wszystkich wyraźnych osobowości, bez presji i zakazów jakie na nas nakładali, bez chwil, które czyniły nas potężniejszymi od normalnych ludzi, chwilach które unosiły nas nad ponad ziemię, momentów w których lśniliśmy, zbierając pochwały za dobrze wykonane zadanie, napisany tekst. Nauczyciele i „nauczyciele”, nie ujmując nikomu, a jedynie ukazując bolesną prawdę, która to odbija się poniekąd pozytywnym echem po niekończących się urwiskach naszego dalszego życia, to właśnie oni zgodzili się ukazać nam część swej wiedzy i dać nam jej cząstkę, pokazać jak z tego korzystać i rozwijać. Są ludzie i parapety, jak to przewrotnie stwierdza wielu ludzi (pozornie myśląc jakimiż to mądrościami nie prawią…) i każdy inaczej odbiera i ludzi oraz to co go otacza. Ja odebrałem jak najpiękniej tylko potrafiłem, a zyski z tego czerpię do dzisiaj. Trzeba tylko się otworzyć – patrzeć szerzej i działać tam gdzie potrzeba….a potem dodaj dwa jajka, mąkę, cukier… Nie chodzi mi tutaj o dawanie jakiejś recepty, ni o mędrkowanie (o starszy, to się będzie wymądrzać jaki to nie jest inteligentny i lepszy)nie, broń mnie panie boże. Chodzi mi jedynie o to, aby być sobą i potrafić czerpać z tego co oferują nam wszyscy ci ludzie – poczynając od sprzątaczek, a na Pani Dyrektor kończąc. Nie zawsze będzie kolorowo(pewnie to porównanie zostanie wycięte : ), ale nawet narkomani mają przerwy w swych odlotach, dlaczego? Poniekąd dlatego, nawet nieświadomie, by zatęsknić za tymi „dobrymi” chwilami i starać się jak najprędzej do nich wrócić. Zażywajcie więc tych pięknych chwil z głową i wyciągajcie z nich jak najwięcej, mając świadomość, iż kiedyś możecie być na „głodzie” i do tych chwil tęsknić, czekając na następne.

TRZEPOCZĄC SKRZYDEŁKAMI, GNAŁEM KU PRZESTWORZOM, ŁAKNĄC I CIESZĄC SIĘ…

Jak to śpiewał A. Rojek z Myslovitz – „Miałem kiedyś plan, zostawić wszystkich was…”; nawet gdybym chciał (a czasami chcę), po chwili uświadamiam sobie iż jest to bez sensu. Właśnie w tym okresie – gimnazjum – zostajesz wpisany w rytm ludzi, którzy są wszędzie (tylko nie na marsie i dalej…na razie). Ten rytm to Twój własny, wewnętrzny metronom, bez którego to – tak jak i bez ludzi – gubisz rytm i tracisz tempo. To ludzie wokół Ciebie staja się fundamentem, podstawą pod dalszą budowę. Jakkolwiek budowniczym jesteś Ty sam i Ty wybierasz jakie te fundamenty będą, z jakich materiałów powstaną i czy przetrwają wystarczająco długo… W gimnazjum, jak dla mnie, nie chodzi tyle o zdobywanie wiedzy (domyślnie ocen…jak i później zresztą też), bo ta jest potrzebna – w dzisiejszych czasach aż nadto – ale raczej o umiejętność odnalezienia się w świecie, jego zasadach i prawdach. Poznać reakcje i zachowania, które są poniekąd schematyczne dla ludzi. Gimnazjum to czas zaakomodowania się w społeczeństwie, okres stawania się „kafarem” intelektualnym i społecznym, ale przede wszystkim stawaniem się sobą, poprzez powolne zalążki rzeczy, które to w późniejszych latach pochłoną nas bez odwrotnie.

MIAŁEŚ HAMIE ZŁOTY RÓG…`

Mówiąc „normalnie”, osobiście – gimnazjum – to dla mnie okres wspaniały w życiu (nie pod każdym względem, ale jednak przychylam się do pozytywnego wydźwięku). Tutaj zapoczątkowałem dzisiejsze, już, przyjaźnie. W tych samych murach poznałem wspaniałych ludzi – Panią obecną Dyrektor – Annę, którą to kocham bezgranicznie za to, że pokazała mi iż można być takim,  jakim się chce być – swoim własnym indywiduum, człowiekiem mądrym i szalonym – nawet w takiej małej mieścinie, pośród takiego, a nie innego społeczeństwa ( i nie chodzi mi tutaj o „słodzenie”, bo gdybym chciał to bym już dawno słodził…a kto powiedział, że tego do tej pory nie robiłem? : ). Dzięki Niej dotarło do mnie, że można być innym niż wszyscy, innym, a jednocześnie sobą i pięknie żyć. Pokazała mi wreszcie drzwi, które to otworzyła przede mną druga wielka osoba, która „wzięła mnie za mordę i zrobiła z niej formę piękną, czułą, delikatna i inteligentną”, potężnie ciosając zasłony i blokady,  jakie znajdowały się w moim umyśle, docierając wreszcie do czystej i nieskażonej osobowości, która to nasiąkła tym wszystkim, co za owymi drzwiami było. A „odźwiernym” był i jest, nie kto inny jak Pan Jerzy Skarżyński( mąż pani Dyrektor). Człowiek, który ukazał mi sens w tym wszystkim. Pokazał,  co to MUZYKA w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Pokazał co to pasja i co to „wieczna młodość” – to miłość, prawdziwa i nieposkromiona. Te dwie osoby „złożyły się” na mój światopogląd i całe szaleństwo, które we mnie rozpalili. Gimnazjum posiada jeszcze innych „mentorów”, którzy to na mnie może nie zrobili takiego wrażenia, ale na Was jak najbardziej, i o to właśnie chodzi w gimnazjum, o odnalezienie tego,  co Was zainspiruje i oddanie się temu bezgranicznie.

WHY SO SERIOUS?

Mówię jak jest, a prawdą i żywym przykładem mych słów, niechaj będę ja sam…a jaki jestem, każdy widzi…jestem właśnie taki i jestem z tego dumny.

Czchów- czerwiec- 2012


Kilka piosenek z twórczości Kacpra :

Psyhodelic jaming (with P.M on guitar)

http://www.youtube.com/watch?v=flP4zfglv54

Alone66

http://www.youtube.com/watch?v=iY4ND1pSPi0&feature=relmfu

 
Absolwenci

Czasy gimnazjum wspominam niezwykle miło, choć było to parę ładnych lat temu. Nie zapomnę specyficznej , pozytywnej atmosfery tego miejsca - miejsca w którym człowiek na dobrą sprawę dojrzewał, ten przecież czas najbardziej kształtuje osobowość. Nie zapomnę nauczycieli , po których widać było,  że często im bardziej zależało na dobru ucznia niż samemu uczniowi, nie zapomnę ich poświecenia i uśmiechu na twarzach.

Teraz gdy juz jestem po szkole średniej, gdy patrzę na wszystko z perspektywy czasu, uśmiecham się,  wspominając wiele miłych chwil tam spędzonych - w tym okresie również zacząłem grac na gitarze,  co niezmiennie trwa jak moje ciepłe wspomnienia o tym miejscu.

Aktualnie komponuję własną muzykę, we współpracy ze znajomymi.  W 2011 roku nagrałem płytę, teraz pracuję nad nowymi utworami i próbuję złożyć zespól.

Do obecnych uczniów gimnazjum   powiedziałbym: "Bierzcie się do roboty, póki macie czas i jesteście młodzi" - to prawda - ale pewnie Rodzice juz o tym wspominali więc ode mnie coś innego: róbcie tak,  żebyście byli szczęśliwi, dążcie do marzeń i spełniajcie swoje własne ambicje - nigdy czyjeś!

Pozdrawiam! Jacek Mazur

 

http://www.youtube.com/watch?v=3PSgTltTv80&list=UUrMWaiIVErnsNze_OvLbFlQ&index=1&feature=plcp


 
Arkadiusz Trzaska
            Do Publicznego Gimnazjum w Czchowie uczęszczałem w latach 1999-2002. Moje zainteresowania w tych czasach obejmowały dobrą muzykę, książki. Moja ulubiona książka przygodowa z tamtych czasów to „Szatan z siódmej klasy” Kornela Makuszyńskiego Filmem zacząłem się interesować podczas uczęszczania na wieczorki filmowe. Jednym z moich ulubionych filmów był film :Goonies”. Interesowałem się również wtedy wydarzeniami na świecie oraz historią. Pisałem również różne teksty pod okiem mojej polonistki Pani Anny Wojakiewicz – Skarżyńskiej.

           Po ukończeniu gimnazjum uczęszczałem do Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Brzesku. Wkrótce po ukończeniu liceum wyjechałem do USA gdzie podjąłem studia na Loyola University Chicago w dziedzinie politologii i filozofii. Studia ukończyłem z wyróżnieniem w 2011 roku z tytułem, który można uznać za odpowiednik licencjata. W roku 2012 mam zamiar kontynuować swoje studia i otrzymać tytuł magistra w ciągu następnych dwóch lat.

          Bycie wychowanym w Polsce i podjęcie studiów za granicą nauczyło mnie kilku rzeczy, które uważam, że mogą być radami dla uczniów naszego gimnazjum. Życie w dwóch krajach dało mi możliwość czerpania tego co najlepsze z dwóch bardzo często odmiennych kultur. Nauczyło mnie to, że należy najpierw postarać się zrozumieć innych ludzi oraz ich zachowania zanim się ich skrytykuje i oceni. Optymizm jest zawsze ważny i uprzejmość może nas zawieść dużo dalej niż jej brak. Dobrze zrozumiała upartość w dążeniu do dobrych celów jest w życiu bardzo potrzebna. Bardzo mile wspominam czas spędzony w naszym gimnazjum i jest to miejsce , które zawsze warto odwiedzić. Jedno z moich najmilszych wspomnień wiążą się z lekcjami matematyki prowadzonymi przez Panią Barbarę Pasiekę, która zawsze umiała pozytywnie wpłynąć na klasę.

Arkadiusz Trzaska

 


Start Nasi Absolwenci